niedziela, 28 grudnia 2014

rozdział II

Odwróciła się gwałtownie i odbiła od torsu chłopaka .
- Ty chyba naprawdę na mnie lecisz - Zaśmiał się ukazując rządek białych ząbków.
- Mam lepsze rzeczy do roboty niż jaranie się jakimś nic nie wartym chłopakiem .- zaprotestowała odwracając się plecami .
- Musisz mi pomóc - powiedział chwytając ją za nadgarstek .
- Nic nie muszę . Ewentualnie mogę. - zagroziła mu palcem zadzierając głowę by chociaż na chwilę mogła na niego spojrzeć .
- Dobrze , więc czy mogłabyś mi pomóc ? - powtórzył wywracajac teatralnie oczyma .
- W czym ? - podparła się pod boki i ponownie skierowała wzrok w jego błękitne tęczówki .
- Bo jutro jest ten sprawdzian z matematyki skumałem , że bardzo dobrze sobie radzisz , więc mogłabyś mi pomóc i pouczyć się ze mną do tej klasówki - spojrzał na nią tak błagalnie jakby wiedział , że to działa.
- Co będę miała w zamian ? - wymusiła sztuczny uśmiech.
- Zaproszenie na czwartkową imprezę do mnie , pasuje ? - uśmiechnął się przeczesując swoje idealnie ułożone włosy .
- Dobrze , więc widzimy się dzisiaj o 19 u mnie ?
-Dobrze. Jestem Luke - wyciągnął do niej dłoń lekko uśmiechając się
- Amanda Walters - lekko uścisnęła jego dłoń.
- Miło mi Cię poznać , Amando
- Mi Ciebie również.
Powiedziała i zniknęła za rogiem . Tego dnia widywali się już tylko na korytarzu ,On miał lekcje z drugą grupą ona miała ze swoją .
Wróciła do domu i od razu zajęła się nauką . Czas do 19 zleciał jej naprawdę bardzo szybko .
- Amando , chyba ktoś do Ciebie - usłyszała głos mamy dochodzący z dołu .
- Już idę - wbiegła szybko do łazienki poprawiając włosy i ubranie .Zbiegła szybko uśmiechem witając się z niebieskookim blondynem .
- Może byś mi tak przedstawiła kolegę ,Amando ? - usłyszała ciche chrząknięcie mamy .
- Mamo to jest Luke , Luke to moja mama . - uśmiechnęła się sztucznie łapiąc chłopaka za rękę i ciągnąc w stronę swojego pokoju
- Możesz usiąść tu , tu , lub tam - pokazywała mu przeróżne miejsca . Sama nie wiedziała dlaczego jego przybycie aż tak ją spięło.
- Hej , spokojnie nie przyszłem tu by nie wiadomo co Ci zrobić , więc się uspokój .
- Przyszedłem - poprawiła go.
- Nie ważne - mruknął .
- Ważne , w końcu to jest poprawna polszczyzna poprawną formą jest przyszedłem .
- Zrozumiałem możemy zacząć się uczyć ? - zaczął wykładać książki .
- Tak . pewnie przepraszam.
I tak , oto zaczęła się piękna nauka która nie do końca będzie nauką przez cały wieczór.

__________________________________________________________________________


CHCIAŁAM WAM WYNAGRODZIĆ ZA TEN WCZORAJSZY KRÓTSZY , ALE TEN CHYBA NIE WYSZEDŁ NIC DŁUŻSZY .
NO , WIĘC MAM TAK JAKBY ZAWIESZENIE I CHWILOWO MOGĄ BYĆ ONE BEZNADZIEJNE.
PISANY NA SZYBKO BO BRAT MI PRZESZKADZAŁ . NIE DO KOŃCA SPRAWDZONY Z INTERPUNKCJĄ .
TAK , WIĘC TO CHYBA NA TYLE .
DO NASTĘPNEGO XX

sobota, 27 grudnia 2014

rozdział I


Dziewczyna wbiegła do szkoły ,a jej myśli wciąż nie dawały jej spokoju.
 Niebieskooki blondyn wydawał się być tak pewny siebie ,że aż było jej go żal. 
No tak.. przecież ona była traktowana jak ideał kobiety ,piękne długie włosy i duże przyciągające uwagę oczy nie pozwalały nikomu ominąć jej obojętnie.
 Chłopak ,a właściwie mężczyzna był góra 2 lata starszy może nawet i w jej wieku. 
Nie podobało jej się ,że był taki „otwarty” i bezczelnie mierzył jej ciało wzrokiem pełnym podniecenia. 
Podeszła do szafki i wyciągnęła potrzebne rzeczy ,jej oceny były nienaganne więc dziewczyna nie miała kłopotów z matematyką ,która była jej pierwszą lekcją.
 Weszła do klasy równo z dzwonkiem i zajęła miejsce w ostatniej ławce pod ścianą i po cichu ułożyła zeszyt oraz podręcznik na blacie biurka. 
Nauczyciel pisał zadanie na tablicy ,a krzesło obok Amy dało o sobie znak. 
Brunetka gdy tylko zobaczyła osobę zajmującą to miejsce poczuła jak krew w jej żyłach szybciej płynie. Blondyn uśmiechnął się złośliwie

- mówiłem ,że się zobaczymy – powiedział

- jakoś nie bardzo się cieszę ,że znów Cię widzę – odpowiedziała

- a w środku twoje serce wariuje – zaśmiał się patrząc w oczy dziewczyny.

- na pewno nie na twój widok – odpyskowała uśmiechając się sztucznie i zajęła się 

słuchaniem nauczyciela.



Następna lekcja – Wychowanie fizyczne


Wyszła z klasy ,ale ktoś ją zatrzymał.




__________________________________________________________

W końcu jest wyczekiwany przez niektórych 1 rozdział :).
Krótki ,bo bez siły.
Dziękuje za pomoc Roksanie <3
Tak jak już obiecałam rozdzial dedykuję Sylwii Szaranik.
Do następnego !:* xx

piątek, 19 grudnia 2014

Prolog...

Tego dnia była zmęczona. Nie tak jak zawsze niewyspana, zmęczona sobą, zmęczona tym, że zawsze musi zajmować się swoim młodszym bratem . Jej tata nie żyje, a mama pracuje przeważnie  całodobowe zmiany .
- Cameron za 15 minut mamy autobus jeśli za chwilę nie wstaniesz to zostajesz w domu sam ! - krzyknęła stojąc na schodach . Jej brat pomimo młodego wieku bardzo jej pomagał, wiadomo, że nie będzie robił za nią wszystkiego, ale starał się pomagać jej jak najbardziej .
W końcu wyszli, a może bardziej by pasowało : W końcu wybiegli pogoda tego dnia nie dopisywała. Lał deszcz, a wiatr był bardzo silny ... Biegli do autobusu dopóki twarz dziewczyny nie spotkała się z klatką wyższego o głowę od niej chłopaka .
- Bardzo Pana przepraszam w tym pośpiechu zapomniałam patrzeć przed siebie - uniosła głowę, ale szybko z tego zrezygnowała niebieskie jak ocean tęczówki wpatrywały się w nią z rozbawieniem .
- Nic się nie stało na przyszłość zalecam patrzeć pod nogi no chyba że chcę Pani natknąć się na jakiś samochód .- w jego głosie można rozpoznać było nutkę kpiny, blond włosy oklapnięte od deszczu leżały spokojnie na czole .
- Śmieszy to pana ? - Podparła się pod boki i spojrzała wprost w jego oczy -
- Odrobinkę. Z tego pośpiechu zapięła Pani źle guziki od koszuli - Wskazał na jej biust -
- Wydaje mi się że oczy mam wyżej - syknęła zapinając poprawnie rząd guzików od swojej białej koszuli.
- Wyglądałabyś lepiej bez tej koszuli - zabrzmiał tak chamsko, że aż sam się zdziwił, że potrafi być takim chamem. Zagryzł bezczelnie wargę nie naruszając swojego czarnego kolczyka, który był umieszczony z lewej strony jego wąskiej wargi .
- Frajer . - prychnęła i łapiąc brata za rękę weszła do autobusu -
- Do Zobaczenia potem .. - Uśmiechnął się łobuzersko ponownie zagryzając wargę -

NO I JEST PROLOG ! DO DUPY PONIEWAŻ JEST TO MÓJ PIERWSZY BLOG I NIE MAM WPRAWY .
NO WIĘC SKORO MIAŁO BYĆ Z DEDYKACJĄ.
TO TEN OTO PROLOG DEDYKUJĘ WIKTORII KUSZCE ...
NO TO CHYBA NA TYLE.
DO NASTĘPNEGO !
DOBRANOC :* <3

Bohaterowie ...

                                                Bohaterowie



                                               Luke Robert Hemmings . 

Chłopak z przeszłością gangstera  gdy miał 10 lat przeprowadził się do Londynu i tam wdał się w gang narkotykowy po 8 latach wrócił do swojego rodzinnego miasta Sydney . Niestety jednak wszystkie wiadomości dotyczące tego kim był rozniosły się szybko i młodzieniec nie mógł znaleźć sobie rówieśników dopóki nie spotkał wspaniałej trójki Michael'a , Calum'a i Ashton'a .



Amy Walters. 

Dziewczyna która nie ma żadnej przeszłości żyje w swoim życiu bardzo rozrzutnie . Jest dobrą i pilną uczennicą nie pakuje się w żadne kłopoty . Pochodzi z Chicago . Jej życie byłe bezproblemowe gdy na jej drodze nie pojawił się on ,gdyby tamtego razu nie pomogła mu do dzisiaj żyłaby jak typowa ,, księżniczka'' . jej najlepszą przyjaciółką jest blond piękność Lizzy Smith . 



  Calum Hood 
                                           
                                                            Najlepszy przyjaciel Luke'a .





Michael Clifford 
Przyjaciel Luke'a .


Ashton Irwin .
Przyjaciel Luke'a.

 Elizabeth (Lizzy) Smith .
Najlepsza Przyjaciółka Amyy .